Katastrofa, która wydarzyła się dnia 2 maja 1994. W wypadku autobusu, który zjechał wówczas na pobocze i uderzył w przydrożne drzewo zginęło 32 ludzi, a 43 było rannych.

Do katastrofy doszło około godziny dziewiętnastej, na prostym odcinku drogi nr 7 (ulica Kartuska), 500 metrów przed przystankiem w Gdańsku Kokoszkach gdy podczas manewru wyprzedzania ciężarowego pojazdu marki Jelcz, w Autosanie H9-21 gdańskiego PKS-u relacji Zawory-Kartuzy-Gdańsk, na 32 kilometrze trasy, w sposób eksplozywny pękła opona. W wyniku spadku ciśnienia w oponie i wzrostu oporu toczenia prawego koła autobus gwałtownie „ściągnęło” na pobocze, gdzie przy prędkości ocenianej na około 60km/h  uderzył w drzewo.

Autobus był przepełniony – zamiast 51 pasażerów, jakich maksymalnie mógł zabrać (39 na miejscach siedzących i 12 na stojących) jechało w nim 75 osób (w tym kierowca).

Jak ustalili biegli – w momencie uderzenia, w jedenastoletnim pojeździe pękły łączenia poszczególnych fragmentów blach, co dodatkowo pogorszyło sytuację. Jako pierwsi na pomoc ofiarom katastrofy ruszyli przejezdni. Pierwsza specjalistyczna pomoc pojawiła się dopiero w dwadzieścia minut później. Na miejscu stwierdzono 25 zgonów (z których 23 przypadki określono, jako absolutnie śmiertelne), przed przybyciem do trójmiejskich szpitali zmarły dwie osoby, kolejne trzy podczas nadchodzącej nocy. Po tygodniu ostateczny bilans wzrósł do 32 zabitych i 43 rannych – wielu wyszło z wypadku z ciężkimi obrażeniami.

Kierowca autobusu – Jerzy Marczyński – przeżył. Sąd Rejonowy w Gdańsku 23 stycznia 1999 roku skazał go na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery, zaś mistrza stacji obsługi PKS na rok w zawieszeniu na dwa lata, a zastępcę dyrektora gdańskiego PKS-u na 10 miesięcy – także w zawieszeniu na dwa lata.

Feralne drzewo ścięto na początku lutego 2008 roku.

- - - -